Tigerforum.pl
Podróże i wyjazdy => Porady przedwyjazdowe => Wątek zaczęty przez: WieRcik w 28 Kwietnia 2016, 02:11:08
-
Pochwalcie się w co się pakujecie , ja mam kufer centralny , wiadomo co cenniejsze to tam , i rogala Canyon u-bag , teraz myślałem o kupnie jakiejś torby na tylne siedzenie 50l coś koło tego , tak na 3 dni żeby nie ganiać z kufrem.
-
Ja jestem zwolennikiem tylko soft-bagów i mam coś takiego
http://wolfmanluggage.com/products/expedition-dry-duffel-large
w wersji żółtej.
Do tego stopnia ją lubię, że nawet jak jadę samochodem to się w nią pakuję.
W EU podobne produkty ma Ortlieb - który robi też bagi dla Tourtecha.
-
Niedawno zakupiłem taką http://allegro.pl/torba-rolka-motocyklowa-bagazowa-50l-leoshi-na-tyl-i5346566527.html
i jestem bardzo zadowolony, :D
-
Ja używam kufrów - centralny z tworzywa, boczne alusy. Wcześniej jeździłem V-Stromem też z kuframi. Jedną z zalet kufrów jest bezpieczeństwo bagażu, dzięki czemu mogę zostawić wszystkie graty i nie muszę za każdym razem targać ich gdzieś w bezpieczne miejsce. Boczne zakładam tylko na większe wyjazdy.
Mam również tankbag Givi (z pierścieniem tankring) na podręczne drobiazgi (aparat, telefon, itd.), ale też zabieram go tylko gdzieś dalej.
Jadąc na Nordkapp zabrałem też worek wodoszczelny Givi lub Kappa z "zapleczem gastronomicznym" ;) tzn. jedzeniem i biwakowym szpejem (kuchenka, gaz, garnki, itd.).
-
Ja mam tak samo. Trzy kufry, worek i tankbag. Lubię być przygotowany na rózne warunki i dlatego trochę się tego szpeju nazbiera.
-
Niedawno zakupiłem taką http://allegro.pl/torba-rolka-motocyklowa-bagazowa-50l-leoshi-na-tyl-i5346566527.html
i jestem bardzo zadowolony, :D
dopiero teraz umiałem ją przetestować w trasie na moto, dosyć pojemna i praktyczna, zdecydowanie mogę ją polecić,
[załącznik usunięty przez administratora]
-
Wiercik ... mam do sprzedania torbe na moto (wlasnie na siedzenie pasazera).
Szczelna, oczoje*na - jeden raz uzywana.
Cos takiego :
http://www.motochallenge.pl/sklep/product_info.php?products_id=1367
-
Dawno temu kupiłem wodoszczelną torbę z Louisa. Zniosła bardzo wiele ;) dopiero ostatnio na majówce puściła rączka, ale nadal jest szczelna i pojemna :)
Prawdopodobnie przytoczę się z nią na zlot ;)
Wysłane z mojego C6603 przy użyciu Tapatalka
-
Wpadly mi w oko takie sakwy:
http://xcountry.pl/index.php/en/enduro-luggage
Miał ktoś może styczność z ta firma?
Wyglądają na solidne i cena konkurencyjna w porównaniu do produktów zagranicznych.
Dobra opcja na wyprawy off.
-
A cenowo bo jakoś nie widzę ile to to kosztuje. Teraz używam rogala z workami kajakowymi i gitara 5 godzin w deszczy i wszystko suchutkie łączny koszt to jakieś 350zł.
-
A cenowo bo jakoś nie widzę ile to to kosztuje. Teraz używam rogala z workami kajakowymi i gitara 5 godzin w deszczy i wszystko suchutkie łączny koszt to jakieś 350zł.
"Sugerowana cena sklepowa - 980zł brutto za dwie sakwy"
Tanio nie jest >:(
-
Mogę polecić oryginalną torbę (50 l) Triumpha,
(http://media.phillipmccallen.com/catalog/product/cache/8/image/9df78eab33525d08d6e5fb8d27136e95/a/9/a9510096.jpg)
Można zastosować ją zamiast kufra centralnego lub ulokować na miejscu pasażera (np. pomiędzy kufrem centralnym, a kierowcą). W tym drugim wypadku pełni też funkcję oparcia, co jest bardzo przydatne podczas długich podróży. Dzięki dołączonym paskom z klamrami przypięcie torby trwa chwilę, bez porównania krócej, od "zaplatania" wszelkich softbagów. A pomysł z linką na szyfr, podpatrzony u Itala (jeszcze raz dzięki!), załatwia sprawę zabezpieczenia torby - zarówno przypięcie jej do moto, jak też spięcie oczek suwaka komory głównej. W komplecie z torbą jest też pasek na ramię oraz pokrowiec przeciwdeszczowy, którego założenie trwa chwilę, i który świetnie spełnia swoją rolę.
Moją bajkalsko-mongolską ekspedycję, czyli prawie 17 tys. km w upale, deszczu, wśród milionów komarów i innych owadów, przetrwała w doskonałej kondycji :)
-
podpatrzony u Itala (jeszcze raz dzięki
Nie ma sprawy. Butelka czegoś dobrego załatwi sprawę ;)
A swoją drogą kiedy organizujesz jakieś spotkanie sprawozdawczo-powyprawowe ??
-
Nie ma sprawy. Butelka czegoś dobrego załatwi sprawę ;)
A swoją drogą kiedy organizujesz jakieś spotkanie sprawozdawczo-powyprawowe ??
Nie tylko ja w tym roku podróżowałem po dalekich krajach :) Można się zastanowić nad jakimś jesiennym zlotem z opowieściami z naszych wypraw... Wówczas i butelka czegoś dobrego się znajdzie ;)
-
Z mojego doświadczenia przy dalszych podróżach, dobrze jest pamiętać o rozkładzie masy, mam boczne kufry hepco i niestety stelaż jest asymetryczny co trochę zakłóca równowagę, druga rzecz to objuczony tył bagażami i pasażerem. Dobrze jest mieć jakieś bagaże na zbiorniku lub z boku zbiornika. W razie niestabilności sprawdza się częste tankowanie do pełna.
-
Znajomy celem ograniczenia ilości bagaży wykombinował, że praktycznie w każdym miasteczku jest Biedra, czy inny Lidl. Na wyjazd zabiera 1-2 koszulki i skarpety a na miejscu dokupuje najtańsze by brudne po prostu wywalić.
-
Oczywiście, to znany i dobry patent starych harcerzy, sam go stosuję..... czasem. Jednak będąc daleko od domu Nordkapp, nie wiem Cabo da Roca, jakoś średnio uśmiecha mi się marnować czas, na szukanie marketu gdzie kupie batki za 1 centa ;)
Można pokusić się na odzież "termoaktywną", batki, koszulki czy skarpety. Można szybko przeprać na noclegu, powiesić za godzinkę suche ;)
W takiej koszulce, dobrej jakości, można i tydzień śmigać, jak ktoś lubi i nie czuć ;)
-
Jest to jakieś rozwiązanie co prawda.
Ale skoro forum jest m.in. od tego, żeby wymieniać się doświadczeniami, to powiem, że dla mnie raczej nie do przyjęcia.
Przede wszystkim strata czasu na szukanie lokalnej Biedronki/Lidla itp. Prawda, że niby zawsze po drodze, ale jednak,
Druga rzecz: jakoś tanich rzeczy tamże nabytych (celowo piszę "jakoś" a nie "jakość"). Rozumiem, że ma to być jednorazówka, ale komfort (i zdrowie) jest ważne. Szczególnie gdy mowa o bieliźnie.
Przez wiele lat stosowałem wyposażenie wojskowe, wychodząc z założenia, że taki żołnierz jak coś na siebie założy, to może nie mieć okazji tego zdjąć przez np. 48 godzin i więcej, przebywając w ekstremalnych warunkach. I się sprawdzało.
W zeszłym roku "wszedłem" w wełnę merynosa + w ramach testu z włóknami bambusa. I to się sprawdza rewelacyjnie np.: w pełnym słońcu Albanii przy blisko 40st C. Podobnie koszulki typu coolmax itd. W ciepłych krajach (a jak wiadomo ja tylko w stronę słońca) jak się wieczorem przepłuka to na rano suche :)
W kwestii bagażu: ostatnio w TT1200 solo jeździłem tylko z dużym top case'm. Niby fajnie, ale wyraźnie podnosi środek ciężkości. Lepiej jednak z bocznymi, a top case tylko jak z pasażerem albo w koło komina.
O, i Wicher w międzyczasie wrzucił posta :).
-
Oczywiście macie rację lecz wszystko zależy na jak długo jedziesz i dokąd. Jedziesz pośmigać po 12 godzin dziennie czy na wywczas z dziewczyną. Jadąc na 2 tygodnie nad nasze morze zatrzymując się w jakiejś miejscowości na 2-3 dni warto mieć ciuchy cywilne by pójść np na spacer. Codzienne pranie może być problemem bo nie zawsze do rana wyschnie... generalnie podałem to jako jedną z opcji redukcji bagażu. A co jakości to zgadzam się w pełni.
-
Cywilne ciuchy to mam ze sobą zawsze. Przecież na wieczorną kolację w Hiltonie, czy przytulasy na plaży z kobitą, nie pójdę w ciuchach motocyklowych, umęczonych tygodniową czy dwutygodniową orką ;D ;D ;D
RyWin wspomniał o odzieży termoaktywnej i w zasadzie w kilku zdaniach wyczerpał temat w 100%.
Stosuję podobne praktyki. Szybka, ręczna przepierka bielizny, rano suchutkie i pachnące ;)