A ja po nawinięciu 3000 km w Rumunii mogę dodać kilka uwag.
Niesamowita jest uniwersalność tego motocykla. Ciorasz się w błocie, po dziurach i w górach przez pół dnia, a potem przeskakujesz na kręte asfalty i winklujesz z dziką radością przez drugie pół dnia :-) Tak, wiem - prawie wszystkie turystyczne enduro tak mają. Ale jaram się tym na maxa!
Offem pojedzie całkiem dzielnie, byle na dobrych oponach i byle... nie po błocie. Jak się zrobi miękko pod kołami, to szybko maszyna i kierownik lądują w błocie. Masa. Masy nie oszukasz. Ale szutry, drogi polne i nawet mocno kamieniste wertepy Tiger łyka bez zająknięcia. Tyle że z syczeniem przedniego zawiadu, strzałami z kardana i jeb....mi kamieni o płytę pod silnikiem :-) Masa zabawy!
Kolejna rzecz to komfort siedzenia kierowcy. Zamieniłem swoje Heated LOW na Heated standardowej wysokości i jest o niebo lepiej. Siedzenie w wersji LOW jest koszmarnie twarde. Przy wzroście 180 cm nie odczułem żadnej negatywnej strony zmiany na standardowe siedzenie.
Granie - no grzeje

Za to coś, o czym wiedziałem, ale dopiero na tym wyjeździe zaczęło mnie mocno wku... to konieczność zatrzymania się, żeby zmienić tryb jazdy na OFF ROAD. Co za debilizm... Wszyscy radośnie wskakują z asfaltu na szuter zarzucając dupą, a ty musisz się zatrzymać, poprzeklikiwać, poczekać aż się przestawi i potem gonienie paczki :/
Po wyjeździe koń trafił na grupy serwis 64.000 + rozrząd + kosz sprzęgłowy + serwis szprych + nowe opony.
