Ernest, no jestem pod wrażeniem!

Słyszałem opowieści o kałachach, spotkaniach z uzbrojonymi kolesiami i jeździe w konwoju z wojskiem podczas Twoich wypraw po Afryce, ale żeby spotkać się "twarzą w twarz" z tymi wszystkimi lwami, gepardami i krokodylami, to już trzeba mieć cojones

W Maroku spotykaliśmy tylko kozy na drzewach
