Witam, poważnie zastanawiam się nad kupnem TomToma 400. Mam telefon zamocowany na moto ale denerwuje mnie że co chwile muszę go ściągać zeby zrobić zdjęcie lub zadzwonić albo zrobić innych 100 pierdół a potem od nowa ustawiać go i zapinać na x-rama... czuje że trace przez to masę czasu. A to mapa się przez prypadek kliknie i przestawi a to apka się zawiesi czy cokolwiek a to tak pada że mimo wodoodpornego telefonu pasuje go ściągnąć z uchwytu bo woda się leje. I tu pytanie do osób które posiadają tą nawigację czy opłaca się tak na prawdę dać te 1600 zł za nawigację na której będę ciorał po Polsce i raz albo dwa razy w roku wyskoczę w jakieś alpy bądź Albania, Horwacja itp ?
Czy dać sobie spokój i dalej ściągać te Gigabajty mapy ofline na fona i ciorać go dalej za granicą męcząc się z zasilaniami, mapami, przegrzewaniem telefonu, deszczem itd ?
W tamtym sezonie ponad 20k więc nie mało mi się wydaje

No ku*@a kupować czy nie bo nie wiem