Uważam że posiadanie wersji XCx i K60 zobowiązuje do zjechania z asfaltu! Nie mówię że trzeba go odrazu topić po airbox, ale szuterek, ubity dukt leśny jak najbardziej. Nawet ja typowy asfaltowiec po zmianie z CBR1000F (która notabene bywała poza asfaltem, gdyż chęć eksploracji była silniejsza od zdrowego rozsądku) zaczyna doceniać możlowość zasmakowania Off-u i związaną z tym nauką techniki, która przydaje się również na asfalcie.
Jednak jestem zdania, że nie ma złotego środka (motocykla) by pogodzić te 2 kierunki. Lekkie enduro + turysta w garażu, a i tak człowiek czasem by na sporta wsiadł ;-) (u mnie armatura odpada definitywnie)
Od momentu premiery 800XC byłem na tak, ale udało się dopiero końcem 2016 wyrwać rocznego XCx i jest OK, ale nowa AfricaTwin znowu wyzwoliła emocje, a jazda testowa je potwierdziła. Ale narazie tygrusiątko pozostaje ze mną i mam nadzieję w przyszłym roku go przeciągnąć dalej. Bo ten rok bardzo ubogi w czas, a Macedonia 2017 już zapomniana. .... ale pojechałem z tekstem, aż nie w moim stylu ;-)
Wysłane z mojego BV6000 przy użyciu Tapatalka