Tak się zastanawiam ile osób, które serwisują motocykle w P-niu miały okazje robić coś więcej niż "przeglądy" = wymianę filtra czy oleju. Jakaś np. bardziej skomplikowana naprawa zakupionego tam motocykla której nie podołał za pierwszym razem słynny "Janek", który zna każdą śrubkę w Triumphie - jeszcze sprzedają te "legendy" przy sprzedaży moto? O podejściu Pana Miłosza do "skomplikowanych" spraw nie wspomnę ale jak już ktoś wcześniej zauważył można się zdziwić ;-)
Osobiście radzę nie zapominać po co jeździcie do tego serwisu - po fachową usługę czy fajną gadkę bo się możecie zdziwić ;-). Ja na początku też byłem zachwycony...
Ja w końcu jak już odzyskam motocykl to chyba napiszę jakąś nowelę o tym jak oddałem moto we wrześniu 2016 do poznania na przegląd i naprawę gwarancyjną i praktycznie do dzisiaj nie mam motocykla.