Czołem,
dzisiaj nastąpiła wiekopomna chwila, mianowicie zakupiłem sobie nowe oponki (Pirelli Scorpion Trail II), niestety po zrzuceniu kółek zaniepokoiła mnie 1 rzecz. Ale po kolei.
Co do opon:
machnołem od razu 200km na próbę i na razie mogę powiedzieć tylko tyle, że są zajebiste. Wiadomo początek, świeża opona więc bez szaleństw bo może być śliska. Ale odczucia jak dotąd jak najbardziej pozytywne, przy wysokich prędkościach bardzo stabilne, trzymią się asfaltu jak żyd swojej wiary (droga hamowania mi chyba ze 50% się skróciła), nie wyją nie świszczą ogólnie elegancja francja. Co prawda mój osąd może być mocno zachwiany, bo poprzednie opony były w cholerę poząbkowane i strasznie wibrowały. Zobaczymy, wyjdzie w praniu.
Wymiana:
opony wymieniałem w MotoHybrid w Zabrzu. Fachowa robota. Felgi porządnie wyczyszczone, stare ciężarki pościągane, klej zdrapany, ciężarków w sumie 20g z przodu i 15 z tyłu. I to co mi się podoba, felgi nie były całe uje****, bez odcisków rąk, kupy smaru i innych takich. Obsługa przednia. Cena dobra (70zł za zmiane opon z wywarzeniem, zawiozłem same koła. Cena z demontażem i montażem na moto jakieś 120zł).
I teraz sprawa która mnie zaniepokoiła. Uszczelniacze w felgach wyglądają koszmarnie. Całe popękane a o dziwo z zewnętrznej strony suchutkie. Wymieniał może je ktoś z Was? Z tego co wiem to są w komplecie z łożyskami i teraz pytanko czy warto czekać aż łożyska (łożyska w dobrym stanie, nic nie wyje, żadnych oporów itd.) padną czy wymieniać na zapas? Niby staro-słowiańska zasada "nie chytaj gó*** póki nie śmierdzi" nie wzieła się znikąd, no ale....
Jak by ktoś miał jakieś pytanka co do opon to pisać. Opony 90% asfalt 10% offroad- przynajmniej tak to określa Pirelli. Na dniach będę je testował gdzieś na szutrach na naszych pięknych Śląskich hołdach.