Właśnie zakończyłem pierwszy sezon z Triumph Tiger 800 XCx. Kupiłem nowy z przebiegiem 1 km, byłem naprawdę szczęśliwy bo ta maszyna zawsze po prostu mi się podobała. Rzeczywistość jednak sprowadziła mnie na ziemię, ponieważ spodziewałem się zgoła czegoś innego. Dodam, że przesiadłem się z Hondy XL 700 Translap, którą kupiłem w 2009r fabrycznie nową. Honda, oprócz standardowego serwisu była po porostu bezawaryjna, ZERO awarii. Był to mój pierwszy nowy motocykl więc naiwnie wierzyłem, że nowy = zero problemów. Błąd - to już wiem. Potrzebowałem czegoś mocniejszego, z 6 biegami, z lepszymi zawieszeniami. Rozważałem zakup nowej Afry ale doszedłem do wniosku, że świeża konstrukcja będzie borykać się z "chorobami wieku dziecięcego" więc zrezygnowałem na korzyść Triumpha, którego tłuką od 2011r. Tak więc od początku:
- od chwili wyjazdu z salonu tłukło tylne zawieszenie. Początkowo myślałem że to centralka uderza o wahacz, potem że to kosa, później zacisk hamulcowy, koledzy na forum sugerowali łańcuch - ostatecznie okazało się że winny jest tylny amortyzator, który zresztą został mi wymieniony na gwarancji - teraz cisza.
- od chwili wyjazdu z salonu słyszałem stuknięcia z przedniego zawieszenia, charakterystyczne klekotanie jakby było coś tam luźnego. W Liberty stwierdzili, że tak ma być "bo to przecież Triumph". Problem nie rozwiązany do chwili obecnej, niestety dźwięk jest coraz głośniejszy.
- od początku wyciekał olej spod dekla sprzęgłowego - wymieniono w ramach gwarancji uszczelkę- na razie ok. zobaczymy na jak długo,
- kilka razy miałem problem z uruchomieniem silnika - a jak zapalił pracował nierówno przez kilkanaście sekund - po podłączeniu do kompa wykazało błąd immobilisera
- dwa razy zapaliła się w trakcie jazdy kontrolka ciśnienia oleju. Po natychmiastowym zgaszeniu silnika i jego ponownym uruchomieniu wszystko ok. Po wgraniu nowego softu problem się nie powtórzył.
- przy przebiegu ok 8000 km. po 6 miesiącach eksploatacji puścił uszczelniacz w ladze przedniego zawieszenia. Importer gwarancji nie uznał - wymieniłem z swoich środków.
- ostatnio silnik zaczął stukać po odpaleniu za zimno. W Liberty dowiedziałem się że to wada 800-setek i Daytony. Podobno hydrauliczny napinacz łańcucha - ten typ tak ma - dolali oleju na full .... i teraz stuka kilka sekund krócej...
Sam już nie wiem czy mam się śmiać czy płakać. Tęsknię za niezawodnością słabowitego Trampka.
Uprzedzając komentarze niektórych "bezkrytycznych" powiem, że wiem jaka jest współczesna nastawiona na zysk produkcja. Moim problemem nie jest nawet to, że maszyna sprawia kłopoty - to się zdarza, ale to wszystko wystąpiło w bardzo krótkim czasie, więc moje zaufanie do tego sprzętu jest bardzo nadwyrężone. Na chwilę obecną jak miałbym jechać do jakiegoś mniej cywilizowanego kraju wybrałby chyba moją SV 1000 - choć niewygodna

. Po Tigerze moim nie wiem czego się spodziewać choć to motocykl typu adventure.