Pamiętacie Christine? Demoniczne auto z powieści Kinga, które obraziło się na swojego właściciela, że przewiózł kobietę na jej pokładzie i nie chciało potem zapalić? Otóż dzis u nas podobna sytuacja. Mamy jechać na jazdę testową szukając następcy naszego 800xr. Przekręcam kluczyk, pompa szumi i odpalam. Od razu gaśnie. Ponawiam. Gaśnie. Odpalam znowu - na gazie trzyma obroty, po odpuszczeniu gaśnie. Myślę - silniczek krokowy i nietrzymanie obrotów jałowych się kłania.
Jako, że nigdy nie gaszę killswitchem, tym razem wpadam na pomysł przekręcenia kluczyka, wyłączeniu killswitcha, ponowne włączenie killa i próba odpalenia. Zapala od razu i trzyma obroty. Robimy dziś 600 kilo i problem nie powraca, gasimy i odpalamy wielokrotnie..
Moto się obraził, że szukamy następcy, czy o co chodzi 😁
Dzień wcześniej pojechałem zrobić przegląd, 50 kilo przejechałem wszystko było ok.
Tiger 800 xr , 2013rok, przebieg 42k
Miał ktoś tak?