Programowo unikam zlotow, ale jesli czas pozwoli, to na "tigerowy"chetnie wpadne. Czyli delikatnie mozna mnie dopisac do listy.
Miejsce w sumie obojetne, ale zdecydowanie wole gory.
Bieszczady nie kreca. Taki zwyczajowy standard, wiec juz sa naprawde objezdzone na wszystkie strony.
Dla mnie np: Karpacz (i okolice) - stamtad przelot po okolicy po fajnych drogach z wizyta np.: w Konigstein i Bastei.
Jasne, ze w weekend bedzie ciasno z czasem. Trzeba bedzie wyrwac sie wczesniej i troche "pociac" naszymi "autostradami", zeby na wieczor gdzies zacumowac. Ale ja jednak wole gdzies dalej sie przejechac, w mniej znane mi rejony, niz krecic sie kolo komina.
Mysle jednak, ze jesli forum TA nie ma nic przeciw, to na ten pierwszy zlot mozna by sie do nich podczepic. Najwyzej zrobic sektor "kotow"

.