My już w domu

Końcówkę musieliśmy trochę skrócić, żeby nie wracać w deszczu...
Przejechaliśmy ok. 4600 km, kolejno przez 11 państw, a najwyższa temperatura to było 38 stopni. Nie chcę myśleć ile byłoby w środku sezonu

Najgorszy był autostradowy przejazd przez Serbię (nuda, nuda, nuda!) i niektóre odcinki przez Bośnię (wąska, kręta i bardzo zatłoczona droga). Na granicach bez problemów, tylko gdzieniegdzie sprawdzali paszport covidowy. Wjeżdżając do Grecji trzeba mieć dodatkowy kod QR z ich systemu...
Cenowo podobnie jak w Polsce, może poza Zatoką Kotorską, bo tam ceny szaleją - w knajpce butelka wody 0,7L kosztuje 3,7-4,4€

Ceny noclegów na poziomie 20-45€ za pokój 2-osobowy. Niestety w większości bez śniadań...
Podsumowując, Bałkany są rewelacyjne: pyszne jedzenie, dobre wino, wspaniałe widoki i miejsca do zwiedzania, no i przede wszystkim niezwykle mili i przyjacielscy ludzie. Aż szkoda było stamtąd wracać do chłodnej, deszczowej i mało słonecznej Polski

Teraz pozostaje trochę powspominać, no i zacząć snuć plany na sezon 2022

Może europejska część Rosji - od Wołgogradu przez Moskwę, aż po Sankt Petersburg... Może dookoła Morza Czarnego przez Turcję, Gruzję, Rosję? A może północne Niemcy szklakiem U-Bootów, militarnych muzeów i pokazów lotniczych... Zobaczymy...
