Ja mam 30-litrowe alusy Hepco&Becker, które mają max. ładowność chyba właśnie 10 kg.
Ale dopakowałem je po ok. 13-14 kg, jak jechałem do Mongolii, i dały radę. Tzn. takie obciążenie było na początku, a z czasem trochę spadło, w miarę ubywania zjedzonych i wypitych "zapasów"
To co moim zdaniem jest ważne, to wypełnienie kufrów tak, aby nic w środku nie latało, no i ich mocowanie w stelażu i sam stelaż nie może mieć żadnych luzów. Jak będzie luz, to będzie się coś dyndać i w koncu udynda się

Jak się jedzie? Dla mnie było git, ale ja jeżdżę sam i po czarnym. Trochę utwardziłem zawieszenie i wszystko było OK, poza stawianiem takiego przeszło 300-kilogramowego klocka na centralce

Poniżej mój obładowany Tiger na tle Bajkału

