Nie mam doświadczeń z tym ubezpieczycielem, ale po swoich "przygodach" z przedłużoną gwarancją w formie polisy TU Allianz unikam już tego typu ofert...
Kupiłem kiedyś nowego VW z polisą wspomnianego Allianza. Niby warunki ubezpieczenia były jasne i nie widziałem tam jakichś haczyków (a dokładnie czytam OWU). W ich imieniu obsługę awarii i usterek prowadziła jakaś zewnętrzna firma i w ASO każdorazowo musieli u nich uzyskać autoryzację naprawy. Pierwsza usterka to był jakiś drobiazg i po odmowie autoryzacji nie chciało mi się zaczynać "awantury". Ale druga kosztowała ok. 300-400 zł - coś tam się wykrzaczyło w komputerze i trzeba było zrobić reinstalację oprogramowania. I znów odmowa! Dostałem z ASO opinię, że była to usterka i ponowne wgranie oprogramowania (nie aktualizacja), ale mimo to nadal odmawiali pokrycia kosztów.
Wówczas wysłałem te wszystkie papiery do Rzecznika Praw Konsumenta i oni po analizie dokumentów stanęli po mojej stronie i wysłali stosowne pismo do ubezpieczyciela. A oni dalej szli w zaparte i odrzucili argumenty Rzecznika. To Urząd znów, tym razem sięgając po jakichś swoich rzeczoznawców, wezwał ich do zmiany stanowiska, no ale jednak nic to nie dało. I została mi wówczas droga sądowa... Kwota nie była duża i w końcu dałem sobie z tym spokój, ale już nigdy nie wykupiłem u nich jakiejkolwiek polisy...
Podsumowując, firmy ubezpieczeniowe znane są z praktyki odrzucania roszczeń, zaniżania kosztorysów lub wartości pojazdów. Sporo takich spraw trafia do Sądu i czasem samo złożenie pozwu zmienia stanowisko ubezpieczyciela. innym razem trzeba czekać na rozstrzygnięcie sprawy. O ile takie szkody idą w grube tysiące, to warto to robić. Ale w tym wypadku uznałem, że za 300-400 zł szkoda sobie szargać nerwy...
Dlatego przedłużona gwarancja firmowana przez producenta pojazdu jest jednak lepszym rozwiązaniem.
Mam jednak nadzieję, że w Twoim wypadku będzie wszystko OK i nie będziesz musiał korzystać z przedłużonej gwarancji, aby przekonać się o "solidności" Lloyda
