W tym wypadku mamy do czynienia z sytuacją co najmniej dwuznaczną...
Normalnie jest tak, że producent (bezpośrednio lub przez swoich dystrybutorów) podejmuje działania marketingowe, których celem jest budowa/umocnienie marki na rynku, zwiększenie sprzedaży, promowanie swoich produktów, itd. Służą temu budżety marketingowe, które najczęściej pochodzą ze środków producenta, czasem trochę dokłada się do tego dystrybutor. Wspomniane działania marketingowe, to przede wszystkim reklama, udział w targach i wystawach, prezentacje dla dziennikarzy, no i wszelkie Dni otwarte, udział i sponsoring podczas Zlotów.
Zalicza się do tego również imprezy skupiające miłośników marki i/lub dotychczasowych klientów - organizując na przykład wyjazdy turystyczne lub szkolenia. Triumph już to robił w poprzednich latach: wyprawy Triumph Adventure Club z Weroniką Kwapisz oraz szkolenia z jazdy w terenie Triumph Academy na ich motocyklach. I z tego co mi wiadomo, koszty udziału w tych imprezach były dość atrakcyjne, z reguły poniżej cen rynkowych - ale to właśnie na tym polega wsparcie ze strony producenta - te imprezy mają przyciągać ludzi do marki, a nie być same w sobie sposobem na zarabianie kasy. Kasę mają dać sprzedane później motocykle, akcesoria, części zamienne i usługi serwisowe.
A w tym wypadku wygląda to właśnie na imprezkę komercyjną, która ma dać zarobić organizatorowi - OK, ja to rozumiem, ale nie jeśli jest to organizowane pod szyldem Triumpha, przez firmę ich byłego pracownika, za stosunkowo wysoką, za wysoką cenę... Obawiam się, że nie da to Triumphowi (Almotowi) korzyści sprzedażowych, a kolesiowi oczekiwanej kasy...
P.S. Przykładem takich mądrze prowadzonych szkoleń, tym samym działań marketingowych producenta jest - zapewne wielu z Was znana - Suzuki Moto Szkoła. Jest to cykliczne, dwuetapowe szkolenie dla posiadaczy motocykli Suzuki, prowadzone przez profesjonalnego instruktora, z pełnym zabezpieczeniem na różnych torach na terenie Polski. Szkolenie jest jednodniowe, ale można z niego wynieść bardzo dużo. A kosztowało w ub. roku 170 zł... Suzuki na pewno do tego dokłada, ale są to dobrze zainwestowane pieniądze.