Hmmmm

Miałem taką kamizelkę Triumpha, ale nigdy jej nie użyłem i w końcu sprzedałem... Teraz jak się nad tym zastanawiam, szczególnie po powrocie z Bałkanów (gdzie temperatury dochodziły do 35 stopni), to uważam, że nie jest to dobre - a szczególnie higieniczne rozwiązanie...

Po kilku dniach w upałach i warunkach podróżnych można sobie chyba jakiegoś grzybka wyhodować

Moim zdaniem najważniejszy jest dobór ciuchów motocyklowych.
Jadąc w ciepłe strony trzeba mieć kurtkę meshową lub taką z dużą ilością otworów wentylacyjnych (spodnie również). Żadnych membran na stałe, itp. wynalazków. W razie deszczu lub chwilowego chłodu najlepsza jest zakładana na wierzch przeciwdeszczówka - najlepiej taka z membraną.
Do tego odpowiednia koszulka i bielizna pod spód - żadnej bawełny, tylko tzw. odzież funkcyjna z np. coolmaxem (motocyklowa lub nawet rowerowa), szybko odprowadzająca pot. Niektóre robią to tak dobrze, że dają poczucie schładzania - mam taką kominiarkę i koszulki firmy Vanucci. Do tego krótkie, przewiewne rękawice, dzięki którym powietrze dostaje się do rękawów, a otwory wentylacyjne w kurtce pozwalają regulować "przeciąg"...
Ja na Bałkany jeżdżę w jeansach motocyklowych, kurtce z wentylacją na piersiach, rękawach i plecach, bez podpinki i membrany. Do tego opisana wcześniej odzież funkcyjna i krótkie meshowe rękawice. A w razie chłodu i deszczu mam kurtkę i spodnie przeciwdeszczowe Scotta.
Jak się jedzie szybko, to temperatura nie doskwiera, bo pęd powietrza jednocześnie owiewa. W mieście robi się cieplej, ale potem znów jest wentylacja

A jak idę zwiedzać - czego w trasie jednak unikam - to bez kurtki (zostawiam ją przypiętą do moto). Na dłuższe zwiedzanie lub jakiś trekking można się oczywiście przebrać w cywilne ciuchy...

P.S. I jeszcze buty - ja jeżdżę tylko po twardym i od lat używam skórzanych butów do pół łydki (wcześniej Icon Patrol, teraz drgiej pary BMW CruiseComfort). Takie buty nie są bardzo sztywne (ale mają stosowne ochraniacze), nie skrzypią podczas chodzenia i pozwalają oddychać stopom. Śmieszy mnie widok i szkoda mi ludzi, którzy nie zjeżdżają z asfaltu, ale paradują w wysokich butach enduro, np. Sidi... no ale to ich sprawa...
